Top 5 albumów, które nie trafiły do Best Of (a powinny)

900x300_top5underrated

Zrobienie fajnego Best of-u to nie jest takie hop-siup. Niby człowiek słuchaj muzyki z gier w niemożliwych ilościach, a pod koniec roku i tak słucha dwa razy tyle, by wyłowić kawałki mięsa z tej zupy. Zawsze jednak coś umknie, nierzadko coś naprawdę fajnego. Sam 2013 to z perspektywy czasu rok przeładowany topowymi ścieżkami, a nasze zestawienie (wtedy z twardym limitem nominacji) nie oddało w pełni tego przesytu. Dzisiaj cofamy zegar i wybieramy pięć produkcji, na każdy rok istnienia Graczy Słuchaczy, które nie trafiły, a mogłyby trafić to Best Of.

 

Risk of Rain Original Soundtrack (Chris Christodoulou)

Arek: Żałuję Risk of Rain jak żadnego innego rogala. Gra i ścieżka święcą triumfy już od dobrych 5 lat, do mnie trafiła dopiero w zeszłym roku. Sukces i dalszą renomę Chrisa Christodoulou ugruntowały prog-rock i synth w szerokim spektrum emocji, od sielskiego plumkania po agresywne, psychodeliczne synth-solówki. Przyjemna adaptacja pomysłów z klasyki gatunku (wśród inspiracji znaleźli się m.in. Pink Floyd czy Ozric Tentacles) na muzykę z gier. Unikat w swojej klasie.

 

Driveclub Original Soundtrack (Hybrid)

Arek: Ciekawostka — w standardowych ustawieniach gry muzyka jest wyłączona, aby nie walczyć o atencję z oprawą dźwiękową. To zbrodnia na świetniej płycie. Cały, prawie półtoragodzinny album sygnuje grupa Hybrid (walijska elektronika, pisali też m.in. do Tom Clancy’s Ghost Recon: Future Soldier), ale już sama tracklista zdradza zaangażowanie kilku innych artystów. Driveclub stoi remiksami, a remiksują Noisa, Elite Force czy Black Sun Empire. Drum’n'base w różnych stadiach „brudu”, ale zawsze na wysokim poziomie.

 

Far Cry 3: Blood Dragon Original Soundtrack
(Power Glove)

Krzysiek: Nie wiem, co myśmy sobie wtedy myśleli – po tych kilku latach od premiery Far Cry 3: Blood Dragon płyta nabrała statusu kultowej, czego zresztą dowodem są cykliczne winylowe wznowienia. Za słaby jestem, żeby gruntownie wypunktować wszelkie odniesienia ścieżki dźwiękowej do szeroko pojętych lat 80. – najbardziej oczywiste to Terminator (Warzone a The Terminator Main Theme), Blade Runner, twórczość Daft Punk oraz Tangerine Dream. Ale nie samymi odniesieniami słuchacz żyje – Krwawy Smok to po prostu perfekcyjny, energetyczny i momentami umyślnie pulpowy album, a jednocześnie przykładny hołd dla synthwave’u. Podziękowania należą się australijskiemu duetowi Power Glove; z perspektywy czasu to mój drugi ulubiony OST z 2013 roku.

 

The Music of Grant Theft Auto V (różni wykonawcy)

Krzysiek: Całość muzyki z GTA 5 jest nie do ogarnięcia dla jednej osoby – to nie tylko trzy specjalnie skrojone płyty, ale też ponad czterysta kawałków licencjonowanej muzyki. Może dlatego – niezbyt profesjonalnie zresztą – pominęliśmy ją w nominacjach roku 2013. A może muzyka z radia przykryła dedykowaną ścieżkę? Tak czy inaczej te trzy płyty – Score, Soundtrack i Original Music to mnóstwo smakowitych kawałków, a najbardziej godny uwagi jest album od Tangerine Dream, The Alchemist i Oh No oraz wsparciem Woody’ego Jacksona; mocno chwytliwy, elektroniczny i klubowo-uliczny miszmasz. GTA 5 jest jak Chińczycy – trzyma się mocno, a muzyka stanowi całkiem spory element grywalności.

 

BLAZBLUE PHASE III CHRONOPHANTASMA Original Soundtrack (Daisuke Ishiwatari)

Arek: Mangowe mordobicie BlazBlue gładko wypełniło lukę po właśnie zakończonym Guilty Gearze (w 2008 nikt jeszcze nie planował trzeciej serii). I choć gra spełniła pokładane w nią oczekiwania finansowe, wielu zarzucało BB trywializowanie zasłużonego poprzednika. Mi szczególny zawód sprawiła oprawa audiowizualna, z naciskiem na audio — nudna i bez pomysłu; Daisuke Ishiwatari rozmieniony na drobne. Stan niezmienny do premiery części trzeciej, Chronophantasmy, w której zaaranżowano na nowo wszystkie dotychczasowe tematy, dokładając przy okazji sporo nowych (klasyczna praktyka w mordobiciach Ishiwatariego). 5 lat marnowanego potencjału nagle eksplodowało. Zestawianie z wcześniejszymi odsłonami nie ma sensu, to wręcz absurdalna różnica w jakości — jakby wcześniejsze ścieżki były celowo słabsze by teraz kompozytor mógł dać z siebie wszystko. Power metal po japoński, na najwyższych obrotach; inne zwierze niż GG, ale równie dzikie.

Zostaw komentarz

Adres e-mail nie będzie wyświetlany Pola wymagane oznaczone są *

Możesz korzystać z następujących tagów oraz atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>