SiC #5 – Wolfenstein i Neumond Recording Company

Nie wiadomo, czy gdyby wojnę wygrał Hitler, to mielibyśmy niższe podatki, ale dzięki Neumond Recording Company możemy podejrzewać, jak w nazistowskim świecie wyglądałaby popkultura. Dziś o prawdopodobnie najbardziej kreatywnej akcji promocyjnej w historii muzyki z gier. Tak było.

Wolfenstein: The New Order to FPS z 2014 roku, pierwszy z serii po pozbyciu się przez id Software praw do franczyzy. W warstwie fabularnej wolfensteinowa oczywistość: hitlerowcy wygrywający II Wojnę Światową, ale jest Blazkowicz. Tytuł zebrał pozytywne recenzje, a jeśli nie wiecie o czym piszę, to zobaczcice ten świetny trailer z sędzią pilkarskim (Nowhere to Run).  

Jeszcze przed premierą jacyś Ludzie z Góry słusznie pomyśleli, że same wielkopowierzchniowe reklamy to pójście na łatwiznę, a uniwersum gry stwarza możliwość do ciekawej akcji. Choć raz ktoś powinien pobłogosławić marketingowców. Z połączonych sił Machine Games (twórcy), Bethesda Softworks (wydawcy), AKQA (agencji reklamowej) i Copilot Music + Sound1 (muzycznego think-tanku) powstało Neumond Recording Company, fikcyjne wydawnictwo muzyczne, a także cała kampania promocyjna.

„Podbiliśmy świat, podbiliśmy księżyc – teraz czas na rock’n’roll” – oto motyw przewodni fikcyjnej składanki z największymi hitami NRC. Ze względów oczywistych odpadało wykorzystanie muzyki licencjonowanej – trudności przysporzyłoby znalezienie twórców, którzy zawołaliby „moja muzyka i Hitler? TAK!”. W trailerach pojawiły się co prawda Boom Boom i Nowhere to Run , ale to tyle. Neumond Classic powstało od podstaw i zachwyca ilością smaczków. Osobne klejnoty to okładkowe typografie – znowu królują odwołania, a także szczypta tandety. Można uwierzyć, ze to rzeczywistość.

Dziewięć utworów w języku die Herrenrasse (w końcu opanowali świat) to z jednej strony odwołania do rzeczywistej popkultury (Die Käfer i ich okładka, no proszę), a nawet konkretnych utworów – Weltraumsurfen od The Comet Tails nawiązujący do Surfin’ USA Beach Boys, a Karl und Karla do Paula & Pauli. Z drugiej to coś zupełnie nowego; twórcy musieli też balansować między zachowaniem zgodności z wolfensteinową historią alternatywną a nieprzekroczeniem granicy prawdziwej nazistowskiej propagandy. Ostatecznie w większości to piosenki o miłości (znajomość niemieckiego niezbędna), chociaż pojawiają się dwuznaczne elementy (Ich bin überall, śpiewa Schwarz-Rote Welle). Gatunkowo? Pop, rock, folk, psychodela, ballady, a także House of The Rising Sun w wersji postwojennej. No i Mond, Mond, Ja, Ja.

Żeby było jeszcze przewrotniej jeden z twórców, Jason Menkes, zatrudnił tak wielu „nie-Aryjczyków” jak tylko mógł. Czyli, wedle jego słów, artystami śpiewającymi niemieckie piosenki w fikcyjnym nazistowskim świecie w byli w rzeczywistości np. Żyd, czarnoskóry czy homoseksualista.

Potencjalnie mocno kontrowersyjny pomysł okazał się zrobiony tak doskonale, że nie słyszałem o żadnych rozruchach. Wydano płytę i winyla w limitownaje ilości 500 sztuk. Płaczę, bo nie mam. Cóż. Wszystko do przesłuchania też na stronie Wolfensteina. Niżej reklama składanki. A na sam koniec link do YouTube’a, gdzie możecie posłuchać jak jakiś szczęściarz puszcza to na winylu.

1 Copilot Music + Sound zrobiło też słynnego Drunken Whaler dla Dishonored – uznaliśmy go najlepszą piosenką/mruczanką roku 2012. Mają chłopaki pomysły, szanujemy.

Zostaw komentarz

Adres e-mail nie będzie wyświetlany Pola wymagane oznaczone są *

Możesz korzystać z następujących tagów oraz atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>