Muzyka z gier, głupcze! Część I – media

MuzykazGierGlupcze

Muzyka z gier, głupcze! to nasza nowa inicjatywa – seria krótkich wywiadów podejąmujących temat muzyki z bardziej „przyziemnej” perspektywy – promocja, dystrubucja czy popularność w rodzimych, niekoniecznie branżowych mediach. Główne wytyczne? Ma być pouczająco (także dla nas) i wielostronnie. Na pierwszy ogień zadaliśmy po kilka pytań ludziom mediów – dziennikarzom i publicystom. Niestety, nie wszyscy znaleźli dla nas czas, więc nie wykluczamy drugiej tury. W części pierwszej odpowiadają: Łukasz Waligórski, krytyk muzyczny, założyciel portalu MuzykaFilmowa.pl; Roger Żochowski, redaktor naczelny portalu PSX Extreme; oraz Patryk Batko, jeden z założycieli GRM, pierwszego polskiego radia dla graczy.

700x180_Waligorski

Łukasz Waligórski, twórca portalu MuzykaFilmowa.pl, członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Muzyki Filmowej (IFMCA), dziennikarz i autor niezliczonych recenzji muzyki filmowej. Pomysłodawca koncertu Joe Hisaishiego w Polsce. Ostatnio współpracował m.in. w ramach Transatlantyk Festival Poznań jako koordynator programu muzyki filmowej. 

Gracze Słuchacze: W jednej ze swoich recenzji (japońskiego albumu Escaflowne) zauważyłeś, że podczas gdy toczą się dyskusje nad walorami jakiejś hollywoodzkiej ścieżki, prawdziwe perły z kraju kwitnącej wiśni pozostają nieodkryte. Czy zestawiając muzykę filmową oraz muzykę z gier postawiłbyś podobną diagnozę?

Łukasz Waligórski: Oba zjawiska są bardzo podobne. To, czy dana muzyka zostanie dostrzeżona zależy od jej promocji. W przypadku muzyki filmowej najważniejszym walorem promocyjnym jest sam film. Jeśli to kinowy hit to możemy być pewni, że ktoś w końcu zainteresuje się napisaną do niego muzyką. Promocja filmów hollywoodzkich jest tak ogromna, że filmy azjatyckie nie mają szansy na przebicie się do naszej świadomości. Z tego powodu umyka nam wiele fantastycznych ścieżek dźwiękowych. Podobnie jest z grami. Jeśli nie jesteś graczem to ich tytuły brzmią dla Ciebie obco, a o muzyce do nich nie masz żadnego pojęcia. Cały przemysł gier jest skierowany do bardzo wąskiego – choć licznego – grona odbiorców. Zainteresowanie jakimkolwiek elementem tego przemysłu kogokolwiek spoza tego grona jest bardzo trudne. Myślę, że częstą opinią jest stwierdzenie, iż nie ma sensu słuchanie muzyki z gier skoro się nie jest graczem. Podobnie jest z muzyką filmową – czy jest sens jej słuchania, skoro się nie oglądało filmu, z którego pochodzi? Oba gatunku muzyczne należą do kategorii muzyki funkcjonalnej – tworzonej na potrzeby innego medium a przez to z góry skazywanej na brak autonomii. Z tych powodów zarówno muzyka filmowa jak i z gier jest uznawana bardziej za rzemiosło niż prawdziwą sztukę. Ale to już temat na inną dyskusję…

Gracze Słuchacze: Nie wydaje się by koncerty muzyki filmowej w Polsce cierpiały na brak zainteresowania. Co innego występy poświęcone wyłącznie grom. Klapa Video Games Live w 2009 roku i umiarkowany sukces Distant Worlds rysują obraz dużego koncertu jako przedsięwzięcia nieopłacalnego. W dużej mierze to tobie zawdzięczamy koncert Joe Hisaishiego w Polsce, na 4. Festiwalu Muzyki Filmowej w 2011 roku, dlatego ciekawi nas, co powiesz w tej kwestii. Czy wydarzenie muzyczne poświęcone grom miałoby teraz szansę na sukces?

Łukasz Waligórski: Duże koncerty nigdy nie są opłacalne. Bez wsparcia sponsorów, sprzedaży powierzchni reklamowych czy dotacji samorządów nie da się takich imprez sfinansować samymi biletami. Przynajmniej nie w Polsce. Przez ostatnie lata miałem okazję uczestniczenia przy produkcji wielu tego typu wydarzeń. Ich sukces frekwencyjny zależy od wielu czynników. Czas i miejsce organizacji to te najważniejsze. Poza tym współpraca z partnerami medialnymi, którzy pozwolą dotrzeć do właściwej grupy docelowej, zaangażowanie w promocję społeczności fanowskich, stworzenie odpowiedniej atmosfery ważnego wydarzenia artystycznego i towarzyskiego…

Wszystko to musiało zadziałać również w przypadku koncertu Joe Hisaishiego w Krakowie. Ja byłem pomysłodawcą tego wydarzenia – na tyle zawziętym, że przekonałem do swojego pomysłu dyrektora FMF Roberta Piaskowskiego. Pomogłem również w nawiązaniu kontaktu z artystą. Po dwóch latach niełatwych negocjacji w końcu udało się sprowadzić Hisaishiego do Krakowa i zorganizować jeden z najbardziej magicznych koncertów wszystkich edycji FMF. Dzięki wsparciu RMF Classic udało się zaszczepić w tysiącach słuchaczy zainteresowanie muzyką Hisaishiego. Zresztą to akurat nie było trudno, bo jego ścieżki dźwiękowe są po prostu zjawiskowe. Niemniej ciągle zdumiewa mnie sukces tego koncertu i jego konsekwencje. W końcu mówimy o kompozytorze wcześniej praktycznie nieznanym w Polsce, komponującym muzykę do filmów, które raczej nie wchodziły w naszym kraju do dystrybucji kinowej.  Przed rokiem 2011 Joe Hisaishi był w Polsce znany niewielkiej grupce ludzi interesujących się albo muzyką filmową, albo anime. A tymczasem teraz nie ma dnia, bym w RMF Classic nie usłyszał chociaż jednego utwory tego kompozytora. Co jakiś czas gości też na Liście Przebojów Muzyki Filmowej. To uważam za swój wielki sukces.

Czy jest możliwe zorganizowanie podobnego wydarzenia poświęconego grom? Myślę, że tak. Niemniej wymaga to współpracy z odpowiednimi parterami medialnymi, sponsorami i stworzeniem sobie odpowiednio wcześniej sporej grupy odbiorców dla takiego koncertu. W mojej obecnie to na dzień dzisiejszy dość karkołomne zadanie.

Gracze Słuchacze: Swojego czasu sam popełniłeś recenzję muzyki z gier (Alone in the Dark Oliviera Deriviere), albumu, który był dostępny w Polsce. Czy gatunek ten wciąż interesuje cię z punktu dziennikarza muzycznego? Choćby w ramach odskoczni od muzyki filmowej.

Łukasz Waligórski: Interesuje mnie przede wszystkim dobra muzyka. Bardzo często znajduję ją daleko poza granicami muzyki filmowej. Mam kilka ulubionych soundtracków z gier. Ostatnio zasłuchuję się w Machinarium Tomáša Dvořáka czy Lair Johna Debney’a. Często sięgam też po dobry, instrumentalny jazz – Leszek Możdżer, Pat Matheny. Jeśli coś naprawdę zwróci moją uwagę i słucham tego wystarczająco długo to staram się coś konstruktywnego na ten temat napisać. Niemniej najmocniej merytorycznie czuję się w tematyce muzyki filmowej.

Gracze Słuchacze: Jakiś czas temu za docelową grupę odbiorców obraliśmy przede wszystkim graczy. Od tamtej pory doświadczenie nauczyło nas, że o ile przeciętnego wielbiciela muzyki filmowej nietrudno zainteresować tematem, tak gracze są dość kapryśni. Masz w związku z tym jakieś przemyślenia? A może to dla ciebie zaskoczenie i wcale tak nie uważasz.

Łukasz Waligórski: Myślę, że podobnie jak od kinomana nie można oczekiwać, że będzie miłośnikiem muzyki filmowej, tak od gracza nie można oczekiwać, że będzie zafascynowany każdą muzyką z gry. Obie grupy są pod tym względem bardzo kapryśne, a w swoich gustach często też dość tendencyjne.

Natomiast wspólną cechą wszystkich wielbicieli muzyki filmowej jest bardzo eklektyczny gust. Nie może być przecież inaczej, skoro sama muzyka filmowa zawiera w sobie najróżniejsze gatunku muzyczne i ich mieszanki. Dlatego nawet jeśli dana ścieżka dźwiękowa nie powstała na potrzeby filmu, ale gry – i wyróżnia się nadzwyczajną jakością – to z pewnością zdobędzie uznanie miłośnika muzyki filmowej.

Gracze Słuchacze: Na koniec, czy pokusiłbyś się o podsumowanie działalności portalu, który założyłeś? Mamy nadzieję się czegoś nauczyć (jakiś czas temu portal MuzykaFilmowa.pl osiągnął na facebooku liczbę 1000 fanów, w tym momencie to już niemal 1500 – przyp. red.)

Łukasz Waligórski: Portal ma całkiem ciekawą historię. Został założony 1 kwietnia 2005 roku pod nazwą ScoreAmateur. Dopiero po roku zmienił nazwę na MuzykaFilmowa.pl. Przez pierwsze lata tworzyłem kod HTML ucząc się go samodzielnie na błędach. To była ciężka praca. Z jednej strony zagadnienia techniczne i klejenie kodów, a z drugiej pisanie recenzji i artykułów. Z czasem jednak wysiłek się opłacił. Zyskałem wielu sprzymierzeńców, którzy zdecydowali się pociągnąć ten kram ze mną. Nie mogę przy tej okazji nie wspomnieć o Jacku Lubińskim (Mefisto), bez którego nie zaszlibyśmy tak daleko. Ciągle mam wyrzuty, że nie okazuję mu wystarczająco swojej wdzięczności. Szczególnie, że to dzięki niemu portal przetrwał poważne zawieruchy – kilkukrotnie chciałem wręcz zamykać jego łamy.

Tymczasem w przyszłym roku minie nam już 10-lecie istnienia, niedługo pojawi się u nas tysięczna recenzja – to dopiero będzie kamień milowy. Z tego wszystkiego chyba największą dumą napawa mnie jednak pozycja, jaką udało nam się przez te lata zdobyć. Staliśmy się rozpoznawalni nie tylko wśród miłośników muzyki filmowej, ale również wśród samych kompozytorów. Wielu z nich stało się naszymi przyjaciółmi. To bardzo satysfakcjonujące. Bierzemy udział w organizacji festiwali i koncertów, jesteśmy proszeni o pisanie artykułów i współtworzenie audycji radiowych. Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego niż jednoczesne spełnianie swoich marzeń i wykonywanie pracy, którą inni doceniają. Tak było z moim udziałem w organizacji koncertu Joe Hisaishiego, pomocą przy tworzeniu Listy Przebojów Muzyki Filmowej RMF Classic czy programowaniu Transatlantyk Festival Poznań. Portal MuzykaFilmowa.pl otworzył przed nami wiele możliwości, które pozwoliły spełnić nam marzenia. Co można lepiej podsumować jego działalność?

 700x180_roger

Roger Żochowski, redaktor naczelny portalu PPE, platformy miesięcznika PSX Extreme (i jednocześnie sekretarz redakcji czasopisma). Pobłogosławił nasz pomysł kąciku Muzyka Gracza na PPE i od tamtej pory pozwala nam na stałe głoszenie growomuzycznej nowiny na łamach najbardziej prężnego portalu o grach w Polsce. Entuzjasta kultury azjatyckiej. 

Gracze Słuchacze: Cześć Roger, mamy nadzieję, że nie znudziło Ci się jeszcze czytanie naszych kącików. Zaczniemy właśnie od nich; jak oceniasz zainteresowanie czytelników PPE muzyką z gier? Jest dobrze? Umiarkowanie? Mamy pakować walizki?

Roger Żochowski: Walizki? W żadnym wypadku! Muzyką w grach wideo interesuje się konkretna grupa odbiorców i z pewnością nie mamy tu do czynienia z tematem mainstreamowym. Jest na PPE nisza użytkowników, która co tydzień docenia dział Muzyka Gracza i chociażby dla niej warto działać dalej w tej kwestii.

Gracze Słuchacze: Grami nietrudno zafascynować, podobnie filmem – muzyką z nich już niekoniecznie. Wydawałoby się, że najcelniej trafić z muzyką z gier do graczy – logiczne. U nas nie do końca (może za wyjątkiem Wiedźmina). Masz jakieś spostrzeżenia w tym temacie? Może to my mamy za duże oczekiwania?

Roger Żochowski: Można zauważyć, że z roku na rok coraz więcej osób docenia ścieżki dźwiękowe w grach wideo, zaczyna interesować się kompozytorami, szukać informacji w Internecie. To dobry znak, bo przecież każdy wie jak ważną rolę odgrywa muzyka w grach wideo. Sprawa Wiedźmina jest prosta – to nasz narodowy bohater. Gra, która stała się wizytówką polskiej jakości na świecie. Kto wie ile z tych osób po sięgnięciu po ścieżkę dźwiękową z produkcji CD Project RED nie załapie bakcyla na odkrywanie nowych kompozytorów. 

Gracze Słuchacze: Masz dużo obowiązków typu Ograj Grę, więc możesz nie zrozumieć zboczeńców przykładających wagę przede wszystkim do ścieżki dźwiękowej, ale czy zdarzyło ci się być autentycznie zafascynowanym muzyką w grze? Na przykład w taki sposób, że potem szukałeś jej płytowego wydania lubi informacji o kompozytorze?

Roger Żochowski: Oj, było takich przypadków wiele. Choć nie mam na półce zbyt wielu płyt z muzyką, to nieraz po zagraniu w jakiś tytuł zaczynam szperać do Sieci, wyszukiwać na YouTube kolejne kawałki i zgłębiać wiedzę na temat twórczości danego kompozytora. W ten właśnie sposób zakochałem się w twórczości Akiry Yamaoki. Podobnie było w przypadku Uematsu i zespołu The Black Mages. Z bardziej współczesnych gier – piałem z zachwytu słuchając arcydzieła Michaela McCanna z Deus Ex: Human Revolution. Byłem tez zachwycony soundtrackiem do Sleeping Dogs. Zarzucałeś Ninja Tune Radio i nie wychodziłeś z samochodu. W ten właśnie sposób poznałem twórczość Emiki, której losy cały czas śledzę.

Gracze Słuchacze: Na koniec ciekawi nas jaką muzykę z gier lubi naczelny portalu PSX Extreme (serce) a jaką najchętniej widziałby promowaną (rozum)?

Roger Żochowski: Cóż, temat jak zawsze jest ciężki. Bardzo lubię niszowe projekty, poznawać nieznane utwory i muzykę z gier, o których nie miałem zielonego pojęcia. Prawda jest jednak taka, że ludzi przyciąga przede wszystkim marka. Jeśli będą mieli okazję posłuchać nowych aranżacji z Final Fantasy, to zrobią to chętniej niż w przypadku tytułu, o którym pierwszy raz słyszą. Tak było, jest i raczej szybko się nie zmieni. 

700x180_Bartko2

Patryk Batko, reprezentuję „górę” GRM, jest jednym z założycieli i pomysłodawców radia oraz dba o eskalację jego popularności. Mamy przekonanie graniczące z pewnością, że w przyszłości ważna osoba w branży.

Gracze Słuchacze: W repertuarze GRM możemy usłyszeć coraz więcej popularnych i wysoko ocenianych albumów (Castlevania, Braverly Default, Bulletstorm, itp.). Jest to pierwsze w Polsce radio tego typu (jeszcze niedawno jedyne, obecnie drugie – przyp.red.). Mimo świateł w tunelach główne stacje nadal marginalizują muzykę z gier. Dlaczego? 

Patryk Batko: Rzeczywiście, byliśmy pierwszym tego typu projektem w Polsce. Wcześniej istniały próby na niewielką skalę, a pojedyncze audycje o grach można usłyszeć w różnych profesjonalnych stacjach radiowych. Brak zagospodarowania tej niszy wynika z wielu trudności jakie napotyka się podczas próby tworzenia takich projektów. Bardzo często są one związane ze skomplikowanym prawem autorskim, a należy pamiętać, że w naszym kraju prawo to pochodzi z roku 1994 i pomimo nowelizacji, nadal sprawia problemy w odniesieniu do dzisiejszych mediów. Dochodzą również spore koszta, na które składają się chociażby wymagane licencje, a ZAiKS to przeszkoda w realizacji wielu pomysłów.
 

Gracze Słuchacze: Bardzo często gracze znają i rzeczywiście lubią słuchać score’ów z gier, jednocześnie świadomość „Kto i Co” jest daleko w tyle w porównaniu z muzyką filmową. Graczy to nie obchodzi czy to my, ludzie zajawieni, mamy za wysokie wymagania?

Patryk Batko: Sądzę, że wynika to z nadal młodego wieku samego medium jakim są gry. Muzyka pełni tutaj również nieco inną rolę, a głównym jej celem jest reagowanie na akcje graczy. Dzisiaj gry są medium ostatecznym, ponieważ łączą wszystkie wcześniejsze formy rozrywki i jeżeli nie za 10, to za 20 lat dojdziemy do momentu, w którym kompozytorzy muzyki z gier będą równie znani jak ci zajmujący się ścieżkami dźwiękowymi w filmach.

Gracze Słuchacze:  GRM to podcasty i – co bardziej dla nas interesujące – przebogata playlista muzyki z gier. Opowiedz, jak to wszystko działa, oczywiście nie wkraczając na tereny Tajne i Poufne. Jak bardzo rozszerzycie ofertę? Sięgnięcie do Japonii? Planujecie jakąś publicystykę jeśli chodzi o muzykę z gier?

Patryk Batko: W GRM staramy się publikować muzykę z najróżniejszych gatunków. Znajdziesz tam metalowe brzmienie z Command & Conquer, ambient z FRACT i pianino z To The Moon. Zapewniam, że za jakiś czas będzie można usłyszeć Final Fantasy i jeżeli tylko będziemy mieli możliwość więcej muzyki od wschodnich kompozytorów. Niestety dzisiaj nie posiadamy wystarczającej ilości rąk aby uprawiać publicystykę, a dodatkowo należy pamiętać, że my jesteśmy słuchaczami i amatorami – nie profesjonalistami.

Gracze Słuchacze:  Na koniec już bliżej ziemi: zajmujesz się repertuarem radia, więc musisz orientować się w temacie. Czego najchętniej słuchasz jeśli chodzi o muzykę z gier? Stawiamy, że najwyżej będzie Darren Korb.

Patryk Batko: Darren Korb to człowiek, który dał nam nie tylko Bastion, ale również wydany niedawno Transistor, więc z oczywistych powodów jest wysoko na mojej liście. Coś co gry świetnie robią to wzbudzanie patetycznych emocji, Dragonborn (TES V: Skyrim), Hell March (Command & Conquer) czy niemalże cała twórczość Two Steps From Hell, których muzykę można usłyszeć w wielu grach, to utwory dodające powagi i uczucia heroizmu podczas robienia kanapek, czy wyjścia do sklepu.

 

Koniec części pierwszej. Wywiady przeprowadzono zdalnie (przez Internet). Rozmawiali Arek Haratym i Krzysztof Pyter.

3 komentarzy “Muzyka z gier, głupcze! Część I – media

  1. odnośnie fragmentu z grm: zaiks procentowo ma dużo albumów z gier w “bazie”? dałoby się zrobić radio wykorzystując te kawałki, które nie są zarejestrowane w zaiksie? a może oni biorą kasę od wszystkiego, niezależnie czy jest to w “bazie”?

    • Podejrzewam, że udzielić jasnej odpowiedzi na to pytanie byłoby trudno nawet pracownikom zaiksu ;) Z tego co wiemy za prowadzenie jakiegokolwiek radia tantiemy trzeba płacić.

  2. Świetny tekst, czekam na ciąg dalszy!
    Panu Łukaszowi dziękuję za inicjatywę zaproszenia Hisaishiego na FMF – dla mnie było to spełnienie marzenia i zawsze będę ten koncert wspominała z wielkimi emocjami.
    Co do GRM to, kurczę, nie wiem jak mi to umknęło, a na Marsie nie byłam, ale nie znałam wcześniej tego radia. Od teraz na pewno będę korzystała. :)

Zostaw komentarz

Adres e-mail nie będzie wyświetlany Pola wymagane oznaczone są *

Możesz korzystać z następujących tagów oraz atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>