Dobre i Darmowe – aktualizacja #9

Dzisiejszą aktualizację sponsorują Bandcamp oraz eksperymentalna elektronika. Disasterpeace i Xavier Dang proponują muzykę trochę bardziej ambitną, Brave Wave Productions wraz z cYsmix’em stawiają natomiast na dobrą zabawę. Konwencję łamią Super Guitar Bros. i ich zestaw akustycznych remiksów popularnej muzyki z gier.

I jeszcze słowo na niedzielę – choć rozpowszechniamy to wszystko pod hasłem „Dobre i Darmowe”, fajnie czasem wpisać w bandcampowe okienko coś więcej niż 0, szczególnie przy charytatywnych projektach. Miłego słuchania.

600x400_DiD_9

  • Year One (różni wykonawcy) – Urodzinowa, charytatywna składanka spod szyldu Brave Wave Productions (wcześniej Koopa Soundworks). 6 kawałków, 8 artystów, multum wesołych pomysłów na mariaż elektroniki z chiptunem.
  • Bokida Original Soundtrack (Xavier „mv” Dang) – Przyjazny, nastrojowy ambient wzbogacony samplową symfonią; albo na odwrót – proporcje są dość wyrównane. Ważne jednak, że w obu przypadkach kombinacja działa bez zarzutu. Sama gra wciąż pozostaje w sferze testów i objazdowego, festiwalowego dema, ale chętni mogą się z nią zmierzyć już teraz, bezpośrednio z przeglądarki.
  • Somewhere (Rich „Disasterpeace” Vreeland)Rich Vreeland w krótkiej formie. Raptem 5 minut osobliwego chiptune’u, powstałego na potrzeby niewiele dłuższej animacji. Nie wykluczone, że to tak naprawde ścinki po FEZie, niemniej potrafią umilić chwilę albo dwie. Animację z kolei zobaczycie tutaj.
  • Haunted House (cYsmix)Touhou jeszcze raz tanecznie. 20 klubowych i stylistycznie bliskich takim klimatom aranżacji ze ścieżki Ten Desires, okazjonalnie przeplatanych orientem. Jeżeli po Ghost Party, poprzedniej składance cYsmix’a (również w zestawieniu) wciąż macie ochotę się poruszać, najnowsza przyprawi was o srogie zakwasy.
  • Super Guitar Bros. (Steven Poissant, Sam Griffin) – Wasza Ulubiona Muzyka z Gier, tym razem w aranżacjach na gitarowy tandem. Ucho cieszy niewymuszona lekkość brzmienia i solidny warsztat, a to zawsze dobrze rokuje. Gdyby jeszcze pokuszono się o więcej finezji, jakąś zabawę konwencją, cokolwiek, co nadałoby albumowi choć krztynę charakteru. Ostateczny werdykt? Pozycja przede wszystkim dla tych, którym jeszcze nie przejadły się aranżacje Zeldy, Sonica czy innych Chrono Triggerów.

Zostaw komentarz

Adres e-mail nie będzie wyświetlany Pola wymagane oznaczone są *

Możesz korzystać z następujących tagów oraz atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>