Chiptune po polsku – wywiad z Mateuszem Czechem

230x180_MateuszCzechWywiad z Mateuszem Czechem, znanym w Polsce i za granicą twórcą chiptune, to pokłosie GRARTu (gdzie swoją drogą odbył się pierwszy od dawna koncert artysty). To także kolejny wywiad Graczy Słuchaczy na żywo – indagowali Arek z Kasią. W rozmowie Mateusz opowiada m. in. o swoim pobycie w Japonii, sytuacji chiptunu w Polsce oraz swoich sukcesach w pixel arcie.

Gracze Słuchacze: Witamy z powrotem w Kraju nad Wisłą. Jak wrażenia z pobytu w Japonii? Prywatna wycieczka czy może zagraniczna trasa koncertowa w ramach I Set My Pixels On Fire?

Mateusz Czech: To był prywatny wyjazd. Chciałem wrócić do Japonii po pięciu latach; wtedy byłem tam pierwszy raz i od tamtej pory marzyłem o ponownej wizycie. Strasznie lubię ten kraj, jego klimat, nawet nie dlatego, że interesuję się anime i takimi rzeczami; tamtejszy styl życia bardzo mi odpowiada. Poza tym bilety lotnicze były w promocji i namówiłem znajomych. Pomyślałem, że moglibyśmy pojechać i pojechaliśmy (śmiech).

Gracze Słuchacze: Wróćmy do kraju. Chiptune od pewnego czasu przeżywa drugą młodość w grach – regularnie sięgają po niego twórcy niezależni, czasem nawet prześliźnie się do większych produkcji. Nie chciałbyś w takich warunkach zostać kompozytorem?

Mateusz Czech: Myślę, że mógłbym mieć z tym problemy – nigdy nie pisałem muzyki (korzystając z zapisu nutowego – przyp. red.). To czym teraz się zajmuję powstaje bardziej na zasadzie, jakby to ująć, pewnej spontaniczności. Po prostu tworzę melodię i rozwijam ją w zależności od tego, co w danym momencie siedzi mi w głowie – to cały mój twór. Jeżeli natomiast miałbym zrobić coś pod dany klimat to mogłoby to być dla mnie sporym wyzwaniem, chyba że komponowałbym z kimś. Chciałbym kiedyś spróbować stworzyć choćby jeden utwór na takich zasadach, sprawdzić czy potrafiłbym. Ale to w dalszej przyszłości, jak znajdę nieco więcej czasu.

Gracze Słuchacze: To w takim razie do jakiego rodzaju gry chciałbyś stworzyć ścieżkę dźwiękową.

Mateusz Czech: Chciałbym stworzyć coś dla gry w klimatach oldskulowych. Przede wszystkim żeby była solidna dawka pikseli.

Gracze Słuchacze: Coś jak polski McPixel czy Super Meat Boy?

Mateusz Czech: O, dokładnie coś takiego. Na pewno musi to być gra dynamiczna, bo sam staram się tworzyć dynamiczne piosenki.

Gracze Słuchacze: Czy istnieje coś takiego jak „polski chiptune”? Jakieś charakterystyczne cechy polskiej twórczości gatunku rozpoznawane za granicą?

Mateusz Czech: Wydaje mi się, że nie. Tu bardziej chodzi poszukiwanie własnego brzmienia. Każdy stara się tworzyć we własnym, unikalnym stylu, choć oczywiście spore znaczenie ma tutaj wykorzystywany sprzęt – Atari, Commodore, czy jak w moim przypadku, Game Boy. Mamy paru rodzimych artystów znanych na świecie, np. LukHash. Mieszka w Szkocji i cieszy się sporą renomą. Inny artysta z polskimi korzeniami to osiadły w Szwecji Lain „She” Trzaska, znana postać na scenie muzyki elektronicznej i chiptune. Wydał nawet płytę pod szyldem japońskiego Pony Canyon.

Dla mnie nie ma rozgraniczenia na polski czy inny chiptune. To bardziej charakterystyczne brzmienie, które można wykorzystać tworząc np. drum & bass, dubstep a nawet delikatne, soundtrackowe utwory.

Gracze Słuchacze: A sam nie chciałbyś poeksperymentować trochę z gatunkami?

Mateusz Czech: Właśnie teraz zaczynam współpracę z kolegą z Włoch (ruBRK – przyp. red.) i będziemy eksperymentować. Pracujemy nad nowym albumem – trochę moich utworów, trochę jego, trochę wspólnych. Jeden z tych ostatnich zaprezentuję dzisiaj podczas koncertu.

Gracze Słuchacze: Zdradzisz nam w jakim stylu będzie ten album?

Mateusz Czech: Ciężko mi teraz odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno będzie różnorodna; chcę poeksperymentować, odświeżyć formułę. ruBRK ma nieco inny styl, co daje dobrą okazję do poznania czegoś wartościowego i mam nadzieję zaowocuje również solidnym materiałem. 

Gracze Słuchacze: Komu poza entuzjastom gatunku zależy na koncertach chiptunu? Mimo rosnącej popularności gatunku takie wydarzenia to wciąż egzotyka, szczególnie u nas. Czy jest popyt na podobne występy poza imprezami tematycznymi, zorientowanymi na gry bądź kulturę gier?

Mateusz Czech: Niestety nie. W Polsce to nadal muzyczne podziemie, zainteresowanie jest znikome. Jest tylko parę osób, które tworzą w tym gatunku, także ciężko żeby chiptune trafił do klubów. Ale za granicą faktycznie są miejsca, gdzie takie imprezy są organizowane. 

Gracze Słuchacze: A ty ile rocznie odwiedzasz podobnych imprez?

Mateusz Czech: W tamtym roku było dosyć sporo, ok. ośmiu koncertów w kraju, z czego kilka w klubach razem z innymi DJ-ami. W tym już trochę mniej bo chwilowo musiałem zawiesić projekt, ale spokojnie – już wkrótce wznawiam działalność.

Gracze Słuchacze: Dostajesz zaproszenia z zagranicy?

Mateusz Czech: Kiedyś dostałem zaproszenie z Indonezji. Tamtejsza scena jest co prawda duża, ale brakuje im zaplecza finansowego – ciężko było o sponsora, który ufundowałby mój przelot (śmiech). Znajomy próbował coś zorganizować, niestety bez powodzenia. Innym razem zaproszenie przyszło z Hiszpanii, ale z powodów osobistych musiałem zrezygnować.  Niemniej nasza społeczności jest naprawdę spora, dzięki czemu mam znajomych w Indonezji, we Włoszech, Anglii czy na Węgrzech. To naprawdę miłe, że dzięki pasji można poznawać wiele osób z całego świata.

Gracze Słuchacze: Gdzie w pierwszej kolejności chciałbyś zagrać za granicą?

Mateusz Czech: Zawsze marzył mi się Blip Festival (początkowo organizowany w Stanach Zjednoczonych, potem także w Europie i Japonii, wstrzymany od 2012 – przyp. red) czy MAGfest. Wielka Brytania również słynie z podobnych, cyklicznych imprez, ale obecnie najbardziej chciałbym zagrać w Japonii, nawet nie w klubie, a po prostu na ulicy (śmiech). Przypuszczam, że przy następnej wizycie spełnię tą zachciankę.

Gracze Słuchacze: Osoby nie znające branży gier często uważają, że gry degenerują młodych ludzi, twierdzą wręcz, że zabijają w nich kreatywność oraz że jest to kompletna strata czasu. Ty z łatwością zadajesz kłam ich teoriom – tworzysz muzykę inspirowaną grami, pixel art, w dodatku realizujesz się zawodowo jako grafik. Co powiedziałbyś tym pesymistom?

Mateusz Czech: Gusta są różne. Pixel art występuje nie tylko w grach wideo, ale również w sztuce poważnej. Jest taki street artowy artysta o pseudonimie Invader. Ostatnio będąc w Tokio widziałem jego prace, są naprawdę świetne. Tworzy inspirowane grami pikselowe mozaiki na ścianach różnych budynków, np. księżniczką Peach z Super Mario Bros. W ten sposób taguje różne miasta jak Nowy York, Berlin, Hong Kong czy właśnie Tokio. To bardzo charakterystyczne prace, od razu widać, że to Invader. Oczywiście jest wielu innych wspaniałych artystów niekryjących swoich inspiracji grami wideo. Dla mnie obcowanie z podobnymi projektami czy dziełami artystycznymi jest mega pozytywnym przeżyciem. Jak widzę choćby takiego kosmitę ze Space Invaders od razu przypomina mi się jak w to kiedyś grałem. Jeśli ktoś nie rozumie odniesień to faktycznie może czuć się obco. Mi się jednak podoba i to jest najważniejsze (śmiech). Moim zdaniem gry wideo pobudzają kreatywność, nie boję się nawet stwierdzenia, że ich tworzenie jest sztuka samą w sobie.

700x350_invader

Gracze Słuchacze: Jesteś absolwentem ASP w Katowicach i grafiką zajmujesz się zawodowo. Czy przekładasz pasję do pikseli na codzienną pracę?

Mateusz Czech: Raczej nie. Oczywiście jeżeli mam coś zaprojektować dla klienta i widzę jakąś możliwość połączenia pikseli z jego zleceniem to staram się je przemycić. Ale z klientami niestety różnie bywa (śmiech). Rzadko zdarza się bym realizował motywy pikselowe w życiu zawodowym. 

Gracze Słuchacze: W 2013 i 2014 roku twoje dwie ilustracje trafiły na wystawę My Famicase. Powiedz coś więcej o tej inicjatywie.

Mateusz Czech: My Famicase organizuje pewien retro sklep w Tokio. Zabawa polega na tym, by zaprojektować etykietkę kartridża gry, która nie istnieje, ale którą chcielibyśmy, żeby istniała (śmiech).  Swoje prace można zgłaszać od kwietnia do końca maja. Wysłałem tam parę projektów i akurat się udało. W czerwcu sklep organizuje wystawę najciekawszych etykiet, wszystkie nadrukowane na kartridże. Artyści, którzy brali udział w zabawie otrzymują plakaty z całą zawartością wystawy, gdzie znajdują się również krótkie opisy nieistniejących gier.

550x750_CzechFamicase

Dwie wyróżnione prace Mateusza Czecha – Enter the Void i Night of the Living Cartridge

Gracze Słuchacze: Będąc ostatnio w Japonii miałeś okazję obejrzeć swoje prace na wystawie?

Mateusz Czech: Akurat się skończyła, ale kartridże ciągle stoją w sklepie i można je sobie wziąć, dotknąć i poczytać (śmiech). Myślę, że każdy ma szansę trafić na taką wystawę, po prostu trzeba wysłać pracę.

Gracze Słuchacze: Wróćmy do muzyki. Czym jest według ciebie Dobry Chiptune? Czy chodzi o interpretację jakiegoś gatunku muzyki za pomocą chiptunu czy może wprawę, z jaką muzycy posługują się oprogramowaniem tworząc kolejne utwory „w locie”?

Mateusz Czech: Grając na żywo faktycznie skleja się wszystko w locie. Trackery mają coś takiego, że tworzy się pewne określone fragmenty i później łączy w całość. I to jest fajne. Później taki skrawek można skopiować, pociąć, zmieniać oktawy… wszystko słychać w czasie rzeczywistym.

A dobry chiptune? W moim odczuciu to jest tak, że na pewno wymagana jest dobra znajomość oprogramowania, bo to jednak dużo daje. Powiem szczerze, że sam muszę się jeszcze sporo nauczyć bo LSDj (popularne narzędzie do tworzenia muzyki na Game Boy’u – przyp. red.) ma ogromne możliwości i jestem w szoku jak widzę, co niektórzy potrafią nim zrobić. Tylko na wszystko potrzeba czasu. Dlatego chcę do tego wrócić, trochę się podszkolić w nadziei, że będę jeszcze bardziej zadowolony z efektów moich prac. Dla mnie najważniejsze jest jak brzmi dany utwór i jakie daje mi odczucia, wrażenia, skojarzenia. Jak słucham piosenek np. Fighter X to od razu mam przed oczami grę kosmiczną, dynamiczną strzelaninę. Bardzo mnie to pociąga, muzyka będąca w stanie przywodzić na myśl takie żywe wizje, jakby wirtualnej gry. Trudno to dokładnie opisać, coś pokrewnego nostalgii, ale nie do końca.

Gracze Słuchacze: Masz jakiegoś ulubionego artystę?

Mateusz Czech: Bardzo wielu, mógłbym wymieniać godzinami (śmiech). Staram w każdej melodii znaleźć coś interesującego, a 8-bitowe dźwięki w każdej postaci same w sobie dobrze na mnie działają.

Gracze Słuchacze: W jednym z wywiadów wspominałeś, że chętnie zagrałbyś w duecie. Z kim mianowicie chciałbyś wystąpić?

Mateusz Czech: Z kimś kto dzieliłby ze mną podobną pasję do muzyki, to jest najważniejsze. Dzielić scenę z taką osobą byłoby zaszczytem.

Gracze Słuchacze: Co byś powiedział na zagranie koncertu z dziesięcioma chiptunowcami jednocześnie? Taka chiptunowa orkiestra. Czy to jest w ogóle wykonalne?

Mateusz Czech: Bardzo chętnie (śmiech) i jest to jak najbardziej wykonalne. Powstała nawet taka polska formacja, Mikro Orchestra. Teraz to mniejsza grupka, ale kiedyś była bardzo liczna. Pamiętam nagranie z ich występu, wtedy jeszcze działali pod nazwą Gameboyzz. Grali niedawno we Wrocławiu, mieli także okazję występować w programie Mam Talent.

Gracze Słuchacze: A jak byś widziałbyś od strony technicznej taki występ?

Mateusz Czech: Można by zrobić tak, że każdy odpowiadałby za konkretny instrument, kanał dźwiękowy. Sam nie do końca wiem jak bym to rozwiązał technicznie, ale jest to możliwe – Game Boye można linkować, a zainstalowanego na nich LSDj-a synchronizować. Do tego przydałoby się oprogramowanie typu nanoloop, korzystanie z niego wymaga jednak pewnej wprawy. Osobiście jeszcze nie miałem z nim styczności, ale wiem, że Mikro Orchestra go używa.

Gracze Słuchacze: Na koniec – czego możemy ci życzyć?

Mateusz Czech: Lepszych piosenek, odkrywania nowych „sztuczek” w LSDJ (śmiech) i może więcej odwagi – koncerty działają na mnie bardzo stresująco. To jest taka moja domena, że nie mogę się ruszyć podczas występu (śmiech).

 

Rozmawiali Arkadiusz Haratym i Katarzyna Galas (28 czerwca 2014). Wywiad przeprowadzono na żywo (transkrypcja audio), opublikowany po autoryzacji Mateusza Czecha. Specjalne podziękowania dla  The Armory za pomoc techniczną. Więcej o projekcie I Set My Pixels On Fire pod tym adresem.

3 komentarzy “Chiptune po polsku – wywiad z Mateuszem Czechem

  1. Pingback: Geek World – daj się pożreć pasji i rozrywce! » Gracze Słuchacze przesłuchują I set my pixels on fire

  2. “Jest tylko parę osób, które tworzą w tym gatunku, także ciężko żeby chiptune trafił do klubów.”

    No tu się nie zgodzę :) Z samego demoscenowego środowiska mógłbym wymienić ze 20 aktywnych osób, a to i tak dopiero początek, bo wielu nie dane mi było jeszcze poznać, np. ze sceny C64 czy Atari. Trzeba też pamiętać, że gatunek przeżywa obecnie renesans (tak jak całe retro) i coraz więcej ludzi zaczyna próbować w nim swoich sił, lub wplata w inne gatunki.

    Anyway, keep up the good work :)

  3. I Set My pixels On Fire powiedzia(ł/a):

    Oczywiście zgodzę się z Tobą :) Mówiłem o scenie tworzącej na Game Boyach :) Wiem doskonale, że polska demoscena jest bardzo rozwinięta, ale nie znam się na niej tak dobrze by móc swodobnie na ten temat wypowiadać :)

Zostaw komentarz

Adres e-mail nie będzie wyświetlany Pola wymagane oznaczone są *

Możesz korzystać z następujących tagów oraz atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>