Best of 2017 — nominacje Graczy Słuchaczy

2017 rokiem wielkich sequeli. Nowa Zelda, Assassin’s Creed, Destiny 2; z mniejszych, ale wciąż dużych premier kolejny Wolfenstein, Super Mario Bros., Persona… to długa wyliczanka. Oczywiście premiery takiego kalibru musiały zostawić ślad w nominacjach — fantastyczne budżety często gwarancją świetnej oprawy muzycznej i dźwiękowej — choć jak porównaliśmy nasze zestawienie z kilkoma innymi trochę odbiegamy od standardów. Wmawiamy sobie, że to wysublimowany gust, efekt setek godzin spędzonych na graniu i słuchaniu gier. Same fakty.

Formuła bez zmian — cztery kategorie, liczba nominowanych w zależności od humoru, dopuszczamy jedynie oficjalne premiery cyfrowe bądź płytowe z tego roku lub końcówki poprzedniego (na przykład ostatni tydzień grudnia). Macie swoich faworytów? Czegoś nie uwzględniliśmy? Wygarnijcie nam w komentarzach, tutaj czy na fejsie. Przeczytamy jak wypoczniemy.

Pozdrawiają Arek i Krzysztof.

 

Album Roku

To nie tak, że obraziliśmy się na Nintendo i z premedytacją nie uwzględniliśmy The Legend of Zelda: Breath of the Wild albo najnowszego Xenoblade’a. Przeciwnie, obie produkcje zdają się brzmieć ponadprzeciętnie (najnowszą Zeldą zachwycił się nawet Jeremy Soule). Po prostu uznaliśmy, że dostępne w tej chwili składanki (Sound Selection) są marną reprezentacją tego, co przygotowano na potrzeby wspomnianych tytułów. Jeśli tylko pojawią się w rozszerzonej wersji z chęcią uwzględnimy je, oraz kilka innych, w Best of 2018.

Zresztą, mocnej symfonicznej japońszczyzny w tym roku nie brakuje — w przeciwieństwie wysypu ekstrawaganckich ścieżek w 2016 — a i z zachodu przybyło mnóstwo dorównujących jakością produkcji. Z ciężkim sercem nie uwzględniliśmy Spellforce 3, Divinity: Original Sin 2 albo Total War: Warhammer 2; warto sprawdzić je na własną rękę.

Teraz jednak proszę zejść z drogi, bo oto nadchodzą najfajniejsi wśród albumów, pretendenci do Płyty Roku 2017.

 

b2017_nierAutomata1. NieR:Automata Original Soundtrack (Keiichi Okabe, Keigo Hoashi, Kuniyuki Takahashi, Kakeru Ishihama)

MONACA mierzy się z własną legendą i remisuje. Jeśli oczekiwaliście tych samych pomysłów (stojąca na melancholii symfoniczna fuzja, mocny akcent na piosenkach Emi Evans i Nami Nakagawy) rozegranych w podobny sposób to taka właśnie jest Automata. Czekaliśmy długo i liczyliśmy na więcej, ale z radością przyjmujemy starych znajomych.

 

 

b2017_Destiny22. Destiny 2 Original Soundtrack (Michael Salvatori, Skye Lewin, C Paul Johnson, Rotem Moav, Pieter Schlosser, Michael Sechrist)

Możemy jedynie gdybać jak brzmiałby Destiny 2 z Martinem O’Donellem na pokładzie. Fakty są takie, że nawet bez jego czynnego wkładu wyszło lepiej niż dobrze. Mniej tutaj Halo i majestatycznych, kościelnych chórów, w zamian przybyło kilka mocnych tematów (Journey!), gościnne popisy Kronos Quartet (Heat, Requiem for a Dream) i dużo, dużo akcji.

 

 

3. Cosmic Star Heroine Original Soundtrack (HyperDuck SoundWorks)

Rock, funk, pop i kilka innych fajnych rzeczy w tradycji dawnego Squaresoftu czy tri-Ace. Duet HyperDuck SoundWorks pierwszoligowo okiełznał japońskie wariactwa, tworząc ścieżkę nostalgiczną, ale i z własną tożsamością. Majstrowanie z gatunkiem na wysokich obrotach.

 

 

b2017_GravityDaze24. Gravity Rush 2 Original Soundtrack (Kohei Tanaka)

Podręcznikowy sequel, nadbudówka sprawdzonych pomysłów z części pierwszej. Czy to źle? Dopóki działa nie mamy nic przeciwko. Symfoniczna fuzja, folk, latino, a z nowości trochę seksownego saksofonu, całość jak żywcem wyjęta z przygodowego anime lat 80. Na takiej stylistyce Kohei Tanaka zjadł zęby i tutaj realizuję ją wyborowo.

 

 

b2017_ValRev5. VALKYRIA : Azure Revolution Original Soundtrack (Yasunori Mitsuda)

W niedawno opublikowanym wywiadzie dla VGMO Mitsuda zarzeka się, że To Far Away Times to ostateczne podsumowanie serii Chrono. Trochę szkoda, trochę ulga — może dzięki temu pojawi się więcej tak mocnych pozycji jak Valkryrie Revolution. Spin-off serii z nowym kompozytorem (wcześniej Sakimoto) przyniósł pełną symfonię i bajkową melodyjność, tak rzadką wśród dużych produkcji zachodnich. Trudno o lepszego Mitsudę.

 

6. Pyre: Original Soundtrack (Darren Korb)

Trzecia produkcja Supergiant Games, trzecia ścieżka Darrena Korba i gościnnie Ashley Barret. Pomysły jakby znane (tu akustyczna gitara, tam trochę rocka, pomiędzy triphopowy beat czy inne downtempo), ale wyraźniejsze, bardziej pewne siebie. Baliśmy się odcinania kuponów, dostaliśmy jedną z fajniejszych, najbardziej pomysłowych ścieżek w tym roku.

 

 

b2017_battlechasers7. Battle Chasers: Nightwar Soundtrack (Jesper Kyd, Clark Powell)

Pozytywne zaskoczenie, bo pierwsze sample zwiastowały banał. Zaczyna się jak poprawne fantasy, ale chwilę potem wjeżdża triphop zabarwiony Azją, czasem retrosynth, czasem coś z pogranicza wcześniejszych dwóch. Mocna pozycja w dorobku Duńczyka, stawiamy równie wysoko co ostatni Borderlands i Darksiders II.

 

 

8. Tooth and Tail Original Soundtrack (Austin Wintory)

5 albumów – tyle premier Austina Wintory’ego naliczyliśmy w 2017, a Tooth and Tail to niezłe podsumowanie pomysłów, którymi teraz żongluje. Dostojne symfonie Journey czy zeszłorocznego Abzu tutaj zastępują symfonie pijackie — przyśpiewki z chrypą, trochę tanga, tu i ówdzie folk na zdezelowanych rosyjskich instrumentach ludowych. W dodatku niebanalna w kontekście gry, z przytupem i pazurem.

 

 

9. Cuphead Original Soundtrack (Kristofer Maddigan)

Chwilę po premierze ścieżka wskoczyła na 9 miejsce zestawienia Billboard Jazz. To niezły wyczyn. Oczywiście sukces gry pomógł więcej niż bardzo, ale jest też coś w samej muzyce. Blisko trzygodzinna ścieżka postawiona na 100-letnimi fundamencie (ragtime, big bandowy jazz), a wciąga nie gorzej niż muzyka współczesna.

 

 

10. Nidhogg II Official Game Soundtrack (różni wykonawcy)

Muzyka jak nie z gry — IDM, dub, czasem glitch, eksperymenty. Nie ma tu precyzyjnego konstruowania klimatu czy myślenia o graczu, może ogólna idea. Skłanialibyśmy się nawet do hipotezy, że pracujący nad oprawą muzycy mieli minimalne pojęcie o grze i po prostu robili swoje. Wyszła z tego osobliwa, intensywna mieszanka i jedna z milszych muzycznych niespodzianek tego roku.

 

 

b2017_Lawbreakers11. Lawbreakers Soundtrack (różni wykonawcy)

Mocny pretendent do największej tegorocznej wtopy ma fajowy, niezobowiązujący action score. Siedmiu kompozytorów, każdy z innej bajki, tuzy muzyki z gier kontra królowie parkietów. Adrenalinowa symfonia, porządne wub wub, proste i dosadne emocje — Lawbreakers ma to wszystko i nie skąpi.

 

 

b2017_TESOMorrowind12. The Elder Scrolls Online: Morrowind Original Game Soundtrack (Brad Derrick)

Trochę płyta z aranżacjami (The Road Most Travelled, jeszcze raz Nerevar Rising), ale przede wszystkim nowe interpretacje świata tak jednoznacznie kojarzonego z twórczością Jeremy’ego Soule’a. Brad Derrick pokazał już w podstawce jak pracować na takich fundamentach i jego Morrowind im nie ustępuje. Fantasy orkiestra i odrobina nostalgii w idealnych proporcjach.

 

b2017_ACOrigins13. Assassin’s Creed Origins Original Game Soundtrack (Sarah Schachner)

Najnowszy Asasyn przypomina w ogólnikach piracką odsłonę serii, Black Flag (2013). Może to nie przypadek, poza Brianem Tylerem w produkcji uczestniczyła także Sarah Schachner, tutaj w roli głównego kompozytora. Nie spodziewajcie się jednak przygody i morskich opowieść, jej pustynia brzmi jak ponura tajemnica. Duży plus za ucieczkę od łatwych, oczywistych rozwiązań — to nie jest kolejna orientalna ścieżka.

 

Zostaw komentarz

Adres e-mail nie będzie wyświetlany Pola wymagane oznaczone są *

Możesz korzystać z następujących tagów oraz atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>