Best of 2015 – nominacje Graczy Słuchaczy

Z roku na rok starsi i — te(o)trycznie — mądrzejsi, mamy też coraz większe problemy z wyważonym wyborem całorocznej twórczości. Najcięższe orzechy kokosowe do zgryzienia będą oczywiście przy naszych Best Of, na razie pierwszy stopień do nieba: nominacje. Same nominacje są również swego rodzaju hołdem dla wyróżniających się Albumów, Remiksów, Okładek i Rodzimej Twórczości, a ukoronowaniem jest dopiero nasz wybór ostateczny. Który w swoim czasie przedstawimy. Oto, co nominujemy w 2015 roku i z czym — jeśli coś przegapiliście — proponujemy się bliżej zaprzyjaźnić.

 

Płyta Roku

Nasi w podsumowaniu światowym i bez taryfy ulgowej! Ale Dziki Gon to oczywistość, nie tylko u nas; Przybyłowicz ze Stroińskim i Percivalem na stałe zagościli w końcoworocznych podsumowaniach 2015. U Graczy Słuchaczy królują natomiast indie z produkcjami średniego kalibru – tam to dopiero mają pomysły. Po cichu liczyliśmy na trochę mocniejsze powroty napędzane Kickstarterem (Stasis z Markiem Morganem, Satellite Reign z Russellem Shawem, Armikrog z Terry Scottem Taylorem), ale nadal jest czego słuchać i komu kibicować.

1. There Came An Echo Original Soundtrack (Jimmy „Big Giant Circles” Hinson, Ronald Jenkees)

Metacritic nie szczędzi krytycznych uwag dla gry (i ponoć słusznie), te na szczęście nijak nie przystają do najnowszego albumu Hinsona i Jenkeesa. Elektronika, nawet okraszona przymiotnikami jak „lekka” czy „gładka”, to zbyt ogólna charakteryzacja ich ścieżki, ale analogia „cyberpunk bez punk” wydaje nam się nie do końca czytelna. W każdym razie tak to brzmi. Dzieła dopełnia skromna, zgrabnie zrealizowana wokaliza od Judith „Malukah” de los Santos, tej pani od Dragonborna.

2. Crypt of the Necrodancer Original Soundtrack (Danny Baranowsky)

Chiptune, ale przede wszystkim fajna, stylizowana na pulpową muzykę grozy elektronika w rytmie disco i innych tanecznych wygłupów – kochamy ten pomysł. Za to, że ktoś na niego wpadł i za to, że zadziałał. Ścieżka Danny’ego Baranowsky’ego szybko znajduje drogę od ucha do stopy i łatwo nie daje o sobie zapomnieć. Tylko dawkować rozsądnie, bo nie trudno o przesyt.

 

200x200_EgttR3. Everybody’s Gone to The Rapture Original Soundtrack (Jessica Curry)

Dla Graczy Słuchaczy bezspornie najlepsza Jessica Curry w grach. Wypracowany na Dear Esther i Amnesi przygnębiający minimalizm, tutaj zrealizowany przez chóry (nietypowo śpiewające po angielsku) i lekki, orkiestrowy underscore, sprawdza się wyśmienicie. Everybody’s Gone to The Rapture to mocny pomysł i rozmach rzadko będący udziałem gier niezależnych.

 

200x200_GGXrd4. Guilty Gear X-rd Original Soundtrack (Daisuke Ishiwatari)

Pierwsza nowa ścieżka GG od 8 lat nie zawodzi. Gros wielokrotnie remiksowanych motywów znalazł godnych następców (The Lily of Steel! Dirty Drive!), przybyło też kilka całkiem nowych (Marionette), wszystkie kontynuujące szlachetne tradycje serii i jednocześnie popychające całą formułę do przodu. Japoński hard rock, metal, impet rozpędzonej lokomotywy – tylko ta druga płyta w zestawie (muzyka z przerywników filmowych) tak boleśnie przeciętna.

5. 200x200_Halo5Halo 5: Guardians Original Soundtrack (Kazuma Jinnouchi)

Ku rozczarowaniu niektórych Neil Davidge rozstał się z serią Halo zastąpiony przez swojego współpracownika, Kazumę Jinnouchiego. Jego Halo 5: Guardians nie radykalizuje brzmienia serii, przeważnie podążając drogą wytyczoną przez poprzednika, w efekcie dając więcej niż solidny action score, ale bez naprawdę mocnych momentów. A, no i kolejna inkarnacja One Final Effort zawsze na plus.

 

6. The Legend of Le200x200_LegendOfLegacygacy Original Soundtrack (Masashi Hamauzu)

Masashi Hamauzu w całkiem nowym IP, pierwszy raz od dawna nieobciążony balastem prac swoich poprzedników i fandomu. Może dlatego The Legend of Legacy zdaje się czerpać bardziej z solowego dorobku artysty (więcej eksperymentów, na ogół skromniejsze kompozycje) niż z ostatnich Fantazji. My nie mamy nic przeciwko.

 

 

7. Undertale Original Soundtrack (Toby Fox)

List miłosny do japońskich RPG-ów zeszłego wieku, Touhou Project i (pop)kultury Internetu. Album napędzany nostalgią to trochę krzywdząca łatka, na pewno jednak nie bezpodstawna. Sami wolimy jednak „świetną realizację konwencji”. Ścieżka Toby’ego Foxa to także bardzo nośny temat dla rzeszy aranżerów – YouTube pęka w szwach od kolejnych remiksów, a nawet całych albumów.

 

8. Assassin’s Creed: Syndicate Original Soundtrack (Austin Wintory)

O miejsce na liście walczyła jeszcze inna propozycja Wintory’ego, opłacany Kickstarterem Sunset. I choć obie mają wiele dobrego do powiedzenia wybór padł na kolejną iterację Kreda Asasynów. XIX-wieczna muzyka kameralna z twistem, bohaterowie gry jako główna inspiracja – tak to opisał sam kompozytor. My dodamy jeszcze świetne, kabaretowe piosenki jak wisienki na szczycie. Chyba nie będziemy już płakać po Kydzie.

 

200x200_DzikiGon9. The Witcher 3: Wild Hunt Official Soundtrack (Marcin Przybyłowicz, Mikołaj Stroiński, Percival)

Bitwa pod Grunwaldem, mecz na Wembley z 1974, premiera Dzikiego Gonu. Ścieżka do rodzimej superprodukcji cieszy się tylko trochę mniejszym powodzeniem (najważniejsze branżowe laury jakby omijają Przybyłowicza i Stroińskiego), ale my wiemy swoje – to fantastyczna oprawa i godne zwieńczenie muzycznej trylogii. Po prostu poziom światowy w najlepszym tego słowa znaczeniu.

 

 

Zostaw komentarz

Adres e-mail nie będzie wyświetlany Pola wymagane oznaczone są *

Możesz korzystać z następujących tagów oraz atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>